Amazon wyzwanie dla SpaceX: 390 satelitów już na orbicie, Leo zagraża monopolu Starlink!
Podczas gdy Elon Musk kontynuuje zapełnianie niskiej orbity okołoziemskiej tysiącami swoich satelitów, Jeff Bezos w końcu przeszedł od planów papierowych do realnego „żelaza”. Projekt internetu satelitarnego Amazon Leo, który ma stać się głównym konkurentem Starlink, przekroczył ważny próg techniczny. Sądyząc po ostatnich raportach, monopol firmy SpaceX na bezprzewodowy internet „z nieba” nie będzie trwał długo.
Wiceprezes Amazon Chris Weber, który nadzoruje projekt Leo, oficjalnie potwierdził: na orbicie znajduje się już ponad 390 satelitów. Według niego, ta liczba jest w zupełności wystarczająca do zapewnienia ciągłej pracy sieci na wstępnych szerokościach geograficznych. To nie jest kolejny testowy start, a formowanie pełnoprawnego konstelacji roboczej, która jest zdolna przesyłać dane bez krytycznych przerw w połączeniu.
Trzy opcje podłączenia
Amazon postanowił nie ograniczać się do jednego standardowego terminala i zaproponował użytkownikom wybór w zależności od ich potrzeb (i, prawdopodobnie, grubości portfela). Firma ogłosiła trzy typy odbiorników, które różnią się zarówno wymiarami, jak i przepustowością. Najmniejsza wersja — Nano — ma wymiary tylko 178 x 178 mm. Ta kompaktowa skrzynka jest w stanie osiągnąć do 100 Mbit/s, co w zupełności wystarczy do podstawowych potrzeb gdzieś w odległej lokalizacji.
Dla tych, którzy potrzebują więcej, przewidziany jest model Pro o wymiarach 279 x 279 mm. Tutaj prędkość wzrasta do 400 Mbit/s. A dla klientów korporacyjnych lub prawdziwych fanów prędkości Amazon przygotowuje masywny Ultra. Ten terminal o wymiarach 508 x 762 mm obiecuje prędkość pobierania do 1 Gbit/s. Takie wskaźniki stawiają projekt Amazon na równi z najlepszymi naziemnymi sieciami optycznymi.
Ostatnie kilka startów było dużym krokiem dla @AmazonLeo - przynosząc nam ponad 390 satelitów, wystarczająco aby wspierać ciągłą obsługę na początkowych szerokościach.
— Chris Weber (@Weber44Chris) 2 lipca 2026
Wciąż mamy wiele pracy przed nami – w tym podnoszenie wszystkich tych nowych satelitów do ich przypisanych wysokości – ale ukończyliśmy wystarczająco dużo… pic.twitter.com/UZb404fXRq
Logistyka i terminy
Ważną rolę w osiągnięciu tego etapu odegrała rakieta nośna Atlas V. Chris Weber szczególnie podziękował zespołowi United Launch Alliance (ULA) za pomyślne wprowadzenie urządzeń na docelowe orbity. Ostatni start w konfiguracji 551 był historyczny — był to finałowy lot tej wersji nośnika i przebiegł bezbłędnie. Teraz Amazon skupia się na podnoszeniu już wystrzelonych satelitów na wymaganą wysokość i rozszerzeniu zasięgu.
Co to oznacza dla przeciętnego użytkownika? Amazon planuje otworzyć publiczny dostęp do Leo już do końca 2026 roku. Firma twierdzi, że przeprowadziła wystarczającą ilość startów, by rozpocząć świadczenie usług. Następne misje będą tylko zwiększać moc sieci: zwiększając przepustowość i dodając nowe regiony zasięgu. Na razie Amazon nie ujawnia swojej polityki cenowej, ale konkurencja ze Starlink nieuchronnie zmusi firmę do agresywności w kwestiach ceny abonamentu.
Podczas gdy giganci rywalizują o przestrzeń kosmiczną, obserwujemy jak konkurencja wreszcie dociera na orbitę. I to dobrze, bo monopol nigdy nie wyszło na dobre dla końcowego konsumenta. Nawiasem mówiąc, podczas gdy jedni uruchamiają satelity, inni próbują uratować to, co już tam jest: misja ratowania teleskopu Swift obecnie napotyka na trudności z powodu opóźnień kosmicznego holownika.