Squire Seaglider: Rewolucyjny ekranoplan Regent zmienia zasady gry w logistyce przybrzeżnej z prędkością 130 km/h!
Podczas gdy klasyczne lotnictwo nieustannie walczy z wagą akumulatorów, startup Regent postanowił obrać inny kierunek — nie wznosić się wysoko. Ich demonstrator Squire Seaglider pomyślnie zakończył kolejny etap testów, osiągając projektową prędkość 130 km/h, co jest większe niż szybka łódź motorowa i nie do końca samolot. To nowej generacji ekranoplan, który ma zmienić logistykę obszarów przybrzeżnych.
Trzy etapy lotu nad falami
Technicznie Squire to „siglider”, który wykorzystuje trzy kolejne tryby poruszania się. Na początku zachowuje się jak zwykły statek. Gdy prędkość wzrasta, urządzenie unosi się na hydrofoilach, co pozwala znacznie zmniejszyć opór wody i płynnie przemieszczać się przez fale. Wreszcie, przy maksymalnej prędkości, urządzenie całkowicie oddziela się od powierzchni i leci na wysokości kilku metrów, korzystając z efektu aerodynamicznego ekranu.
We’re continuing to test and develop our autonomous Seaglider drone, Squire. We’ve proven our max speeds of 70kts – now we’re focused on expanding the platform’s endurance, demonstrating the reliability, resilience, and mission readiness that modern maritime operations demand. pic.twitter.com/PDyS7jiNom
— REGENT (@regentcraft) June 4, 2026
Taki schemat pozwala Squire być znacznie bardziej efektywnym niż tradycyjne samoloty, gdyż nie musi zużywać energii na wspinanie się na wysokość. Osiem silników elektrycznych rozmieszczonych wzdłuż skrzydła o rozpiętości 5500 mm zapewnia niezbędny ciąg i stabilność. Na obecnym etapie deweloperzy koncentrują się na zwiększeniu zasięgu lotu, który obecnie wynosi ponad 185 kilometrów.
Pieniądze na wodzie: zamówienia wojskowe i cywilne
Projektem poważnie zainteresował się Korpus Piechoty Morskiej USA (US Marine Corps), który na rozwój przeznaczył 55 555 556 PLN (15 000 000 USD). Wojsku potrzebny jest szybki, cichy i stosunkowo tani sposób transportu ładunków i desantu między wyspami na Pacyfiku. Ponieważ urządzenie jest elektryczne, jego ślad termiczny i akustyczny jest minimalny, co czyni go trudnym do wykrycia celem.
Jednak prawdziwą skalę biznesu Regent planuje rozwinąć w sektorze cywilnym. Równocześnie z testami Squire, firma rozwija pełnowymiarowy model Viceroy. Ten 12-miejscowy aparat będzie w stanie pokonać do 300 kilometrów na jednym ładowaniu. Według przedstawicieli firmy, portfel poprzednich zamówień modelu już przekroczył 43 478 261 000 PLN (10 000 000 000 USD).
Wyzwania „ekranowej” przyszłości
Pomimo optymistycznych raportów, przed Regent stoi wiele wyzwań. Główne — certyfikacja. Ponieważ urządzenie działa na pograniczu dwóch żywiołów, regulatorzy muszą zdecydować, czy uznać go za samolot, czy za szybką łódź motorową. Ponadto, loty na bardzo niskich wysokościach wymagają wysoce zaawansowanych systemów unikania przeszkód, ponieważ przy prędkości 130 km/h przypadkowe jachty lub duże zwierzęta morskie mogą stanowić śmiertelne niebezpieczeństwo.
Sukces Squire dowodzi, że koncepcja „innowacyjnego” ekranoplanu na napęd elektryczny jest realna. Teraz pytanie brzmi, jak szybko inżynierowie będą mogli skalować technologię i czy akumulatory sprostają rzeczywistym warunkom eksploatacji na otwartym morzu.
Swoją drogą, podobne technologie interesują nie tylko transportowców, ale także tych, którzy budują globalne sieci. Na przykład, Elon Musk buduje „wojskowy internet”, gdzie prędkość przesyłu danych jest równie krytyczna jak prędkość przemieszczania desantu na oceanie.