Mózgi po śmierci: jak Bexorg wykorzystuje ludzkie tkanki do testowania leków na choroby neurodegeneracyjne
Neurobiologia od dziesięcioleci napotyka ten sam mur: leki, które działają cuda na myszach, zawodzą spektakularnie na ludziach. Powód jest prosty — myszy nie chorują na Alzheimera tak jak my, a ich mózg jest znacznie mniej skomplikowany. Amerykański startup biotechnologiczny Bexorg postanowił podążać drogą, która wcześniej wydawała się scenariuszem dla science fiction lub horroru: używają prawdziwych ludzkich mózgów, pobranych kilka godzin po śmierci dawcy.
Technologia „ożywienia” bez świadomości
Podstawą podejścia jest system BrainEX. To skomplikowany kompleks, który pełni rolę sztucznego ciała: dostarcza tkankom tlen, substancje odżywcze i zamiennik krwi. Kierownik Bexorg, Zvonimir Vrselja, twierdzi, że taka metoda pozwala utrzymać biologiczne funkcje komórek przez długi czas. Ważne jest, aby zrozumieć: mózg się nie „budzi”. Nie ma w nim zorganizowanej aktywności elektrycznej charakterystycznej dla świadomości.
Aby uniknąć nawet teoretycznych ryzyk pojawienia się jakichkolwiek oznak percepcji, system jest „pompowany” propofolem — silnym anestetykiem. Bioetycy zaangażowani w projekt jednogłośnie zapewniają, że poziom aktywności neuronów w takich próbkach jest o rząd wielkości niższy niż próg potrzebny do powstania jakiegokolwiek zarysu świadomości. Więc nie ma tu żadnych „mózgów w słoiku” cierpiących z nudów — tylko żywa tkanka jako biologiczny reaktor.
Dlaczego myszy już nie są w modzie
Główną zaletą metody Bexorg jest kontekst. Laboracyjna mysz żyje w sterylnych warunkach i ma identyczny kod genetyczny jak jej krewni. Mózg ludzki, który trafia w ręce badaczy, to organ osoby, która przeżyła 70–80 lat. Niesie w sobie ślady rzeczywistego życia: przebyte infekcje, nagromadzone toksyny, historię przyjmowania leków i wpływ środowiska. To właśnie na takich „zmęczonych” tkankach najlepiej testować preparaty przeciw neurodegeneracyjnym chorobom.
Ten model ma przewagę krytyczną nad tradycyjnymi systemami, ponieważ pracujemy z tkankami, które mają rzeczywiste doświadczenie życiowe.
Jak zauważa publikacja Science, takie podejście już zainteresowało większych graczy. Firma farmaceutyczna Biohaven użyła około 130 próbek Bexorg do testowania swoich opracowań, w tym leków przeciw chorobie Parkinsona. Pozwala to eliminować nieskuteczne formuły jeszcze przed rozpoczęciem drogich i ryzykownych badań klinicznych na żywych ludziach.
Skalowanie i plany na przyszłość
Mimo że pierwsze sukcesy z technologią BrainEX zostały pokazane sześć lat temu na mózgach świń, przejście do ludzkich próbek wymagało znacznej modernizacji. Obecnie mózg w systemie „żyje” około 24 godzin. Następnie jest przecinany na setki małych fragmentów do szczegółowej analizy molekularnej.
Ale Bexorg nie zamierza zatrzymać się na ręcznej pracy. W planach firmy jest pełna automatyzacja procesu za pomocą robotów. Cel wydaje się ambitny: przetwarzanie do 1600 próbek ludzkiego mózgu rocznie. Jeśli startupowi uda się potwierdzić skuteczność swojej platformy za pomocą publikacji naukowych, możemy być świadkami nowej ery w farmakologii, gdzie droga od probówki do apteki stanie się znacznie krótsza, a przede wszystkim skuteczniejsza.
Podczas gdy zachodni naukowcy eksperymentują z tkankami zmarłych, w Azji integracja technologii z systemem nerwowym idzie inną drogą. Na przykład Chiny jako pierwsze na świecie wprowadziły neuroimplanty na rynek masowy, co czyni cyberpunkową przyszłość jeszcze bliższą.