Koniec ery BMW Z4: ostatni klasyczny roadster opuścił fabrykę Magna Steyr w Austrii!
Historia BMW Z4 w nadwoziu G29 oficjalnie dobiegła końca. Ostatni egzemplarz niemieckiego roadstera zszedł z taśmy fabryki Magna Steyr w Grazu, Austria. Wydarzenie było oczekiwane, ale nie mniej symboliczne: Bawarczycy kontynuują systematyczne oczyszczanie swojej gamy modelowej z samochodów, które przynoszą emocje, ale nie generują nadmiernych zysków w porównaniu z masywnymi crossoverami.
Australijska lokalizacja i japońskie korzenie
Roadster Z4 trzeciej generacji był produkowany od 2018 roku i był wynikiem dość pragmatycznego sojuszu z Toyotą. Podczas gdy Japończycy wskrzeszali swoją legendarną Suprę A90, BMW tworzyło platformę, która pozwoliła obu firmom podzielić koszty opracowania niszowego produktu. Oba modele były składane w fabryce Magna Steyr, ponieważ posiadanie osobnej linii produkcyjnej dla takich specjalistycznych samochodów bezpośrednio w Monachium byłoby zbyt kosztownym przedsięwzięciem.
Los Supry wciąż jest niepewny. Toyota sugerowała, że nazwa może się utrzymać, ale bez niemieckiego „dawcy” kolejne pokolenie ryzykuje, że stanie się kolejnym elektrykiem lub hybrydą na własnej platformie. Dla BMW Z4 był ostatnim przedstawicielem klasycznych dwuosobowych roadsterów, które niegdyś były wizytówką marki i ucieleśnieniem przyjemności z jazdy.
Surowa matematyka rynku
Przyczyna wycofania jest prosta — liczby. Szczyt popularności modelu przypadł na 2019 rok, kiedy dealerzy sprzedali 15,8 tys. samochodów. Od tego czasu krzywa sprzedaży przypominała długi zjazd: w 2025 roku nabywców znalazło się tylko 9,7 tys. pojazdów. Nawet wprowadzenie wersji z manualną skrzynią biegów, której tak domagali się entuzjaści, nie zdołało odwrócić trendu, choć nieco pobudziło popyt w ostatniej chwili.
W pierwszym kwartale 2026 roku sprzedaż niespodziewanie wzrosła prawie o 5% (do 2,6 tys. egzemplarzy). Wygląda na to, że kolekcjonerzy i spóźnieni miłośnicy silników spalinowych postanowili wskoczyć do ostatniego wagonu, zanim marka całkowicie przejdzie na „dietę” opartą na bateriach. Bezpośredniego następcy Z4 nie będzie, co faktycznie kończy historię dostępnych (względnie starszych serii) otwartych BMW.
Samotność w gamie modeli
Ze zniknięciem Z4 wybór dla tych, którzy chcą jeździć bez dachu, stał się krytycznie mały. Wcześniej firma już wysłała na odpoczynek otwarty model serii 8. Teraz w gamie pozostał tylko kabriolet serii 4 (G23). To niezły samochód, ale jest cięższy, ma tylną kanapę „dla sprawy” i zupełnie inną filozofię niż kompaktowy i dynamiczny Z4.
W długoterminowej perspektywie Bawarczycy mogą wypuścić elektryczny kabriolet na bazie przyszłego i4, ale to będzie już zupełnie inna historia. Bez charakterystycznego dźwięku wydechu i lekkości konstrukcji duch klasycznych roadsterów ryzykuje pozostanie tylko w archiwach i garażach tych, którzy zdążyli nabyć swój G29 przed majem 2026 roku.