Garmr od Diehl Defence: Niemcy rzucają AI przeciwko dronom (i robią to z sensem)

Garmr od Diehl Defence: Niemcy rzucają AI przeciwko dronom (i robią to z sensem)
Mobilny system obrony przeciwlotniczej Garmr od Diehl Defence. Źródło: AI

W świecie współczesnych konfliktów, gdzie „tani dron” stał się synonimem koszmaru logistycznego dla tradycyjnej obrony powietrznej, niemiecki gigant zbrojeniowy Diehl Defence postanowił pokazać coś, co nie wymaga wystrzeliwania rakiety za milion euro do plastikowej zabawki z Chin. Poznajcie system Garmr – mobilne rozwiązanie, które ma czyścić niebo przy użyciu algorytmów i dronów-przechwytujących.

Kiedy radar to za mało, wchodzi AI

Garmr nie jest po prostu kolejną wyrzutnią. To system, który łączy w sobie wykrywanie oparte na sztucznej inteligencji z fizyczną eliminacją zagrożeń. Kluczem do sukcesu ma być tutaj autorskie oprogramowanie, które tworzy lokalny obraz sytuacji powietrznej w czasie rzeczywistym. Dzięki pokładowym czujnikom i jednostkom obliczeniowym, system potrafi samodzielnie zidentyfikować, co właściwie nadlatuje w stronę chronionego obiektu.

Zamiast polegać wyłącznie na operatorze, który po dziesięciu godzinach wpatrywania się w monitor widzi już tylko martwe piksele, Garmr klasyfikuje cele automatycznie. System odróżnia małe, cywilne drony od znacznie groźniejszych maszyn wojskowych, takich jak irańskie konstrukcje typu Shahed, które stały się symbolem taniej, ale skutecznej broni dystansowej. Oficjalne komunikaty Diehl Defence sugerują, że moduły identyfikacji są na tyle precyzyjne, by podejmować decyzję o przechwyceniu jeszcze zanim cel wejdzie w krytyczną strefę rażenia. To kluczowe, bo w przypadku rojów dronów liczy się każda sekunda procesora.

Dronem w drona, czyli ekonomia wojny

Najciekawszym elementem Garmra jest sposób, w jaki „neutralizuje” on przeciwnika. Zamiast drogich pocisków przeciwlotniczych, system wykorzystuje drony-interceptory. To rozwiązanie znacznie tańsze i bardziej logiczne w starciu z bezzałogowcami. Jeśli wróg wysyła na ciebie sprzęt za kilka tysięcy dolarów, odpowiadanie mu pociskiem za kilkaset tysięcy jest najszybszą drogą do bankructwa narodowego. Niemcy w końcu to zrozumieli.

Garmr może działać jako samodzielna jednostka, zamontowana na podwoziu pojazdu opancerzonego, ale potrafi też „rozmawiać” z systemami obrony przeciwlotniczej wyższego szczebla. Oznacza to, że może służyć jako wysunięty element większej tarczy, przekazując dane do systemów takich jak IRIS-T. W dobie rosnącej automatyzacji pola walki, takie podejście staje się standardem, o czym świadczą również inwestycje innych europejskich graczy. Przykładowo, koncern Dassault Aviation aktywnie inwestuje w technologie autonomiczne, co wpisuje się w ogólny trend łączenia klasycznego lotnictwa z inteligentnymi systemami obronnymi.

Kontekst, którego nie da się zignorować

Dlaczego to ważne? Ponieważ konflikty ostatnich lat pokazały, że nawet najbardziej zaawansowane systemy radarowe mogą zostać „oślepione” lub po prostu nasycone masową liczbą tanich celów. Niemcy, projektując Garmra, ewidentnie odrobili lekcję z nowoczesnej taktyki. System jest mobilny, co pozwala mu towarzyszyć kolumnom wojskowym w ruchu – a to właśnie one są najbardziej narażone na ataki dronów kamikadze.

Oczywiście, termin „sztuczna inteligencja” jest dziś nadużywany niemal tak często jak „eko”, ale w przypadku obrony przeciwlotniczej ma on realne uzasadnienie. Szybkość reakcji wymagana do powstrzymania roju dronów przekracza możliwości ludzkiego układu nerwowego. Garmr ma być tym „psem stróżującym” (zgodnie z mitologicznym imieniem), który nie mruga i nie potrzebuje przerwy na kawę, by odróżnić gołębia od drona z ładunkiem wybuchowym.

Warto zauważyć, że rozwój takich systemów to nie tylko kwestia technologii, ale i ogromnych finansów płynących do sektora prywatnego. Inwestycje w startupy z branży AI obronnego rosną w lawinowym tempie, co widać po ostatnich ruchach na rynku kapitałowym. Przykładowo, francuski gigant Dassault zainwestowało 200.000.000$ (800.000.000 zł) w startup obronny AI Harmattan, co tylko potwierdza, że walka o dominację w powietrzu przeniosła się z poziomu pilotów w kokpitach na poziom algorytmów w serwerowniach.

var _paq = window._paq = window._paq || []; _paq.push(['trackPageView']); _paq.push(['enableLinkTracking']); (function() { var u='//mm.magnet.kiev.ua/'; _paq.push(['setTrackerUrl', u+'matomo.php']); _paq.push(['setSiteId', '2']); var d=document, g=d.createElement('script'), s=d.getElementsByTagName('script')[0]; g.async=true; g.src=u+'matomo.js'; s.parentNode.insertBefore(g,s); })();