Wytrzymały na zewnątrz, kapryśny w środku: analiza Moto G Power (2026) ujawniła słaby punkt
Smartfon Motorola Moto G Power (2026) pojawił się niedawno i od razu postawił na wytrzymałość: ochrona IP69, zgodność z wojskowym standardem MIL-STD-810H i cena około 1,304 PLN ($300). Ale analiza urządzenia pokazała, że za zewnętrzną „zbroją” kryje się konstrukcja, która nie cieszy tych, którzy myślą o naprawie.
Co wiadomo
Szczegółowe wideo-rozbiórkę opublikował kanał PBKreviews, specjalizujący się w demontażu smartfonów i ocenie ich naprawialności. Ostateczny werdykt — 5 na 10, czyli dokładnie w środku skali.
Pod względem specyfikacji Moto G Power (2026) wygląda pewnie: 6,8-calowy ekran LCD, procesor Dimensity 6300, obsługa kart pamięci, bateria 5 200 mAh z przewodowym ładowaniem 30 W i bezprzewodowym 15 W. System kamer składa się z głównego modułu 50 MP z optyczną stabilizacją i 8 MP ultraszerokokątnego z trybem makro. Trzeci „obiektyw” to nie jest kamera, lecz czujnik migotania.
Problemy zaczynają się wewnątrz. Główny minus konstrukcji — bateria. Motorola zrezygnowała z uchwytów do wyciągania i hojnie użyła kleju, co sprawia, że wyjęcie baterii jest niezwykle trudne. Formalnie jest ona zaprojektowana do utrzymania co najmniej 80% pojemności po 1 000 cyklach ładowania, ale jeśli zajdzie potrzeba wymiany, naprawa okaże się pracochłonna.
Sytuację pogarsza układ: kabel wyświetlacza przechodzi pod baterią, a aby dostać się do taśm przycisków zasilania i głośności, ekran trzeba zdemontować w całości. Każdy błąd w procesie może prowadzić do uszkodzenia zarówno wyświetlacza, jak i baterii.
W rezultacie Moto G Power (2026) potwierdza reputację smartfona „silnego na zewnątrz”, ale wewnątrz nie jest przyjazny dla serwisanta. Niezawodność — tak, łatwość naprawy — z zastrzeżeniami.
Źródło: PBKreviews